Canon EOS M50 – mały, ale wariat. Test praktyczny.

Założę się, że wielu z Was poszukuje aparatu uniwersalnego, wielozadaniowego, czyli na wycieczki lub do tworzenia contentu na Insta, FB, blogi i inne socjalmedia. Albo, tak jak w moim przypadku, wszystko powyższe plus do pracy, jako uzupełnienie lustrzanek i całego systemu Canona, na którym pracuję. Dlaczego Canon, a nie Sony, Fuji, Panasonic, czy inny lepszy, szybszy, “fajniejszy” bezlusterkowiec? Testowałem z powyższych od Sony A7, A6xxx po Panasonic GHx i kilka Fuji oraz Olympusy. Ważne dla mnie było, aby mój bezlusterkowiec działał sprawnie z obiektywami Canon EF, miłym akcentem byłaby współpraca z systemem lamp błyskowych, rozdzielczość matrycy > 20MP i mniejszy jej rozmiar niż APS (do fotografii produktowej). Fotografuję, nie filmuję, więc praca autofocusa ma dla mnie znaczenie. Sony, z kilkoma przejściówkami/speedboosterami niestety wypadł słabo. AF “pompuje” przez co ostrzenie trwa za długo lub aparat potwierdza ostrość, zaś zdjęcie jest totalnie rozmyte. Są to świetne aparaty, ale tylko w przypadku, gdy pracujemy z natywnymi, systemowymi szkłami lub w trybie manualnym. No i cena – zbudowanie nowego, dodatkowego systemu są poza moim budżetem i sensem :) Dlatego wybrałem coś ze stajni Canona, coś małego i taniego, coś co współpracuje dobrze z systemem Canon EF (oczywiście przez przejściówkę EF->M) i systemem błysku Canon TTL.

Budowa i jakość wykonania

Aparat wykonany jest z dobrego tworzywa, wygląda na solidny. Nie ma luzów, dobrze spasowany, ale konstrukcja Sony robi jednak lepsze wrażenie. Nie ryzykowałbym nim natomiast fotografowania podczas deszczu. Ergonomia, jak to przy malutkich urządzeniach, trzeba się po prostu przyzwyczaić, nauczyć trzymać i korzystać. Nie można oczekiwać od tak małego aparatu komfortu rodem z serii semipro lub pro.

Ekran LCD jest obracany i dotykowy. Świetne rozwiązanie, jedno i drugie, brakuje mi tego w profesjonalnych lustrzankach Canona. Dotyk umożliwia natychmiastowy dostęp do nastaw aparatu. Rozpoznaje gesty, np. swipe przy przeglądaniu zdjęć, “szczypanie” przy powiększaniu/pomniejszaniu podglądu. Powoduje to szybką i wygodną selekcję. Co prawda np. Canon 5D MK IV posiada dotykowy ekran, jednak nie wspiera gestów. Ekran dotykowy pozwala również na szybki wybór punktów AF.

Canon M50 został bogato wyposażony w opcje bezprzewodowej transmisji tj. WI-FI, NFC, Bluetooth. Świetnie nadaje się do szybkiego przesyłania danych pomiędzy tabletem/smartfonem. Czyni go idealnym rozwiązaniem do tetheringu, czy błyskawicznego przygotowywania treści do socjal mediów. Niestety nie posiada wbudowanego modułu GPS. Tagowanie zdjęć koordynatami GPS może być wykonane tylko za pomocą pobrania ich z urządzenia mobilnego (smartfon, tablet).

Bateria

Canon deklaruje 235 zdjęć w normalnym trybie, w ECO ok. 370.
Mnie udało się wykonać na jednym ładowaniu 112 zdjęć wraz z nagraniem kilku filmików, co ważne, w warunkach zimowych, przy minusowej temperaturze. Kolejnego dnia, również w górach, ale w słońcu, ujęć wykonałem już 200. Wydajność akumulatorów to pięta achillesowa bezlusterkowców. Ze względu na wymiary stosuje się niewielkie ogniwa, w dodatku ciągła praca na EVF lub LCD i jeszcze z ciągłym AF i IS… powodują z nich potworki pazerne na energię. Jak planujemy dłuższe fotografowanie/filmowanie, to koniecznie należy dokupić kilka akumulatorków.
Dużą wadą M50 jest brak możliwości ładowania przez USB (np. Sony ma taką możliwość).

Obiektyw “kitowy” 15-35 IS STM

Bardzo przyzwoity jak na konstrukcję plastikową. Zdjęcia są ostre, autofocus szybki i bezgłośny, stabilizacja po prostu działa :) Zauważalna jest natomiast spora winieta. Zdjęcia wykonuję tylko w RAW, przez co nie korzystam z wbudowanych opcji korekcji wad obiektywów.

maciejchyra_com canon eos m50
Zdjęcie na 15mm
Zdjęcie na 45mm

Fotografowanie

Aparacik posiada bardzo sprawny autofocus Dual Pixel AF, który znakomicie sprawdza się w trybie śledzenia obiektu. Tryb seryjny 10 kl./s oraz 7,5 kl./s w continous AF powoduje, że M50 nada się do fotografowania sportu lub kreatywnego fotografowania. Ale, migawka pracuje tylko do wartości 1/4000s. Uważam, że jest to spora wada. Canon niestety ma taką politykę, że w modelach amatorskich niestety nie udostępnia czasów do 1/8000s włącznie.

Czułość ISO. Do ISO 400 obrazek wygląda bardzo dobrze, zaś powyżej tej czułości widać znacznie szum. Tak jak się spodziewałem, jednak sensor wielkości APS-C nie jest jeszcze w stanie dorównać nawet starszym matrycom APS. Dla mnie to bez znaczenia, bo aparat ma mi służyć w dobrych warunkach oświetleniowych.

Świetnie sprawdza się z systemem błyskowym Canona. Wyzwalacze, lampy, wszystko działa tak, jak w profesjonalnych lustrzankach.

Obiektywy EF – działają bez zarzutu poprzez przejściówkę. Co ważne, nie posiada ona żadnych soczewek, które mogłyby wpłynąć na jakość obrazka. Używam przejściówki EF -> M firmy Commlite.

Canon 70-200 L IS podpięty do EOS M50 poprzez przejściówkę